Po zabiegach kosmetycznych i odpowiednim rozgrzaniu się idę na masaż. Z racji ich obecności zmieniła się procedura masażu. Leżę na brzuchu i masują mi wszystko, co trzeba, a co można zrobić w takiej pozycji. Więc wymasowany mam cały kręgosłup, mięśnie ramion, ręce, nogi. Za tak ciężką "pracę" należy im się nagroda. To też w czasie tej przerwy schodzę z łóżka, z boku sali leży klasyczny materac do ćwiczeń szkolnych, przykrywam go ręcznikiem i wystawiam pupę. Bardziej doświadczony wydaje się być Artur, bo jako pierwszy wystartował, po chwili był już we mnie, a ja go zupełnie dobrze czułam. Chwycił mnie za biodra i z całej siły wchodził. Ja szybko doszłam do swojego poziomu podniecenia, a kiedy mnie wypełniał, oboje głośno stękaliśmy. Po przerwie na toaletę pozwoliłam Kamilowi wejść we mnie w pozycji klasycznej. Tutaj też nie mogę mięć żadnych zastrzeżeń. Wsunął się gładko, nade mną wyrósł namiot jego ciała, a biodra moje zaczęły się posuwać do przodu na skutek jego pchnięć. Ale on na to nie zwracał uwagi, co chwilę się poprawiał i wbijał się we mnie coraz mocniej. Trzeba przyznać, że mają trochę siły, bo po nich dwóch już nieźle czułam wnętrze swojego brzucha. To też teraz następowała dłuższa przerwa i wracaliśmy do masażu w pozycji, kiedy leżę na plecach. Trzeba przyznać, że zaczynają mieć coraz więcej wprawy w masowaniu moich poszczególnych części ciała, a w tej pozycji najbardziej im się chyba podoba "masowanie" piersi, aż im Marek musiał zwracać uwagę, że to jest masaż, a nie pieszczoty. Ale masaż też się w którymś momencie skończył. Wówczas zsunęłam się ze stołu i ponownie wzięłam się za "panów praktykantów". Poprosiłam, aby Artur usiadł na stołku, szeroko rozsuwając nogi. Między jego nogami znajdował się już dobrze podniecony jego kutasik. Przyklęknęłam, biorąc go w usta, a Kamilowi poleciłam, a Ty się zajmij moim tyłem. Kamil był również już podniecony, więc nie miał problemów, aby wejść we mnie. Tym sposobem po chwili czułam obu "panów praktykantów". Kamil wbijał się we mnie dosyć mocno, powodowało to przesuwanie się mojego ciała do przodu i coraz to głębsze wpuszczanie w usta kutasa Artura. Czułam, że Kamil już się mocno podnieca, o dziwo Kutas Artura też zrobił się coraz większy i coraz mocniej wypełniał moje usta. Aż doszło do finału, Kamil wypełnił mnie swoimi sokami, wysunął się, więc mając już więcej swobody zaczęłam coraz intensywniej pieścić Artura. Było to miłe wrażenie, po nogach sączyły mi się soki Kamila a w ustach miałam już maksymalnie podnieconego Artura. Czułam, że jest już coraz bliższy wytrysku, aż jęknął i strzelił mi prosto w usta. Wycofałam się i następną porcja już wyładowała na moich piersiach, co bardzo lubię. Chwilę odreagowałam, podeszłam do Marka, a on o dziwo czekał na mnie już w pełnej gotowości. Położyłam się na brzuchu na stole, szeroko rozsuwając nogi, dając mu możliwość wejścia we mnie. Sama się dziwię, tyle lat się znamy, a jednak każde zbliżenie z nim jest pełne emocji, pełne napięcia, każde jego pchnięcie wywołuje we mnie narastające podniecenie. Podniecenie dające w chwili szczytu wyjątkowo mocny orgazm. Tak też było i tym razem. Kiedy mnie wypełniał wręcz krzyczałam. On się wysunął, a ja się osunęłam na podłogę, bo wszystko we mnie gotowało się. Spojrzałam na "asystę" i stwierdziłam - myślę że i Wy pod koniec praktyki będziecie w stanie mnie tak podniecić. Po czym zebrałam się i na tym skończyła się w tym dniu moja wizyta "U masażysty" następna za tydzień. Po środzie szybko przyszła sobota i przyjechał Janek. Była ósma. Zbliża się koniec semestru, coraz więcej zajęć. Przez ten czas naszej znajomości też już doszliśmy do pewnych "nawyków". Jak tylko przyszedł, poszedł się myć a ja szykowałam kolację. Jest to wspaniałe uczucie dla każdego gospodarza domu, jak widzi, że gość jest zadowolony z poczęstunku. W przypadku Janka trudno mówić o zadowoleniu, po prostu wszystko z talerza zmiatał, bo był głodny, przecież przez cały dzień praktycznie nic nie jadł. "Polak jak głodny to zły, a jak poje, to by pospał", to powiedzenie jest chyba prawdziwe, bo wzięliśmy piwka i poszliśmy do sypialni. Jakaś rozmowa na temat szkoły, okazuje się, że jutro jakiś egzamin, ale póki co, to jednym ruchem zrzucił z siebie bokserki, mówiąc - proszę, zajmij się mną trochę. Rzeczywiście, ten jego "instrument" w tym momencie nie był jeszcze nastrojony, więc odpowiednio zmieniając pozycje w łóżku szybko się nim zajęłam. Nie ukrywam, ze bardzo to lubię. Młody mężczyzna, elegancko pachnący po kąpieli. Wzięłam go w usta i trochę go oblizując, trochę go wpuszczając w ich głąb czułam, jak nabiera objętości. Jeszcze kilka ruchów i już prawie sztywny. Teraz już jest odpowiednia 'zabawa". Przy takiej objętości i przy takiej sztywności wsuwając go sobie w usta czułam go gdzieś bardzo głęboko...